Plac zabaw w ogrodzie dla małego urwisa

Większość dzieci nudzi się w domu w czasie wakacji, weekendu i czasu wolnego po szkole. Dzieciaki, które szukają jakiegoś zajęcia albo zaczynają broić, albo przesiadują przed komputerem lub telewizorem, co nie jest korzystne dla ich rozwoju psychicznego i fizycznego. Jeśli posiadamy dom a przed nim ogród, to można zorganizować dzieciom przestrzeń, w której będą czuły się jak ryby w wodzie.

  Czytaj dalej »

Dziecko wybiera się na biwak

Dziecko już w wieku siedmiu lat jest na tyle duże, żeby poradziło sobie na zorganizowanym wyjeździe na biwak. Oczywiście, wyjazd musi być zorganizowany profesjonalnie, aby dziecko miało zapewnioną najlepszą opiekę i bezpieczeństwo. Jednak z naszej strony musimy dołożyć wszelkich starań, żeby przygotować pociechę na pierwszą tego rodzaju wyprawę.

  Czytaj dalej »

Nie taka telewizja straszna, jak ją malują!

ImageWiele się czyta o tym, ile zagrożeń dla dziecka niesie oglądanie telewizji. Nie taki jednak telewizor straszny, jak go malują. Przekornie wyłuszczę dziś zalety, korzystania z telewizora. Czas skończyć z demonizowaniem jednego z najpopularniejszych sprzętów naszych czasów. Telewizor jest, był i będzie częstym gościem w naszych domach. Zastanówmy się więc, jakie korzyści może przynieść. Czytaj dalej »

Ja, On i Jego Dziecko

Trudna sytuacja (najtrudniejsza dla dziecka!). Pokochałaś mężczyznę, z którym planujesz życie, ale w projektach swych uwzględnić musicie Jego Potomstwo. Nie będzie łatwo, próbować jednak warto!

I choć wydaje Ci się, że jesteś w impaście, bo pragnąc szczęścia w miłości, odciągasz ukochanego od Jego wcześniejszego życia. W tym od Jego latorośli. Bez różnicy, że „dziecię” partnera to nastolatek albo dorastająca córka – tak samo staniesz na drodze młodszego pokolenia, jak gdybyś pojawiła się kilka lat wcześniej, gdy wszystko jeszcze wyglądało inaczej. Spokojnie jednak. Nie Ty pierwsza musisz zmierzyć się z taką sytuacją. Nie Ty rozbijasz rodzinę, ale to Twój partner od niej odchodzi. Odszedłby wcześniej czy później, nie czuj się winna – jednak nie demonstruj swej rzekomej przewagi. Wybrałaś Jego, nie Jego Familię, teraz wspólnie musicie zadbać o wzajemne relacje.

Starasz się zbudować więzi, a nic z tego nie wychodzi? Bądź cierpliwa, kiedy dziecko nowego partnera sprawia kłopoty. Robi to celowo, uznając Cię za wroga i obwiniając o to, że stworzyłaś dla wszystkich sytuację nową. Twój partner musi wytłumaczyć swym potomkom, że nie jesteś „tą złą”, że teraz wszyscy wchodzicie na ścieżkę trudną, ale prowadzącą do wspólnego szczęścia. A istniejąca rodzina dalej pozostanie rodziną.

Co jednak, gdy w Waszej parze pojawia się wspólna pociecha, a dzieci partnera czują się odtrącone? Skup się na noworodku, ale spróbujcie też – raz w tygodniu – zjeść razem obiad, wyjść na spacer. Może nastoletnie dzieci partnera doradzą, jakie ubranka kupić dla dzidziusia, albo podpowiedzą, jak uspokoić niemowlę? Dajcie sobie czas – układy nowe zawsze są stresujące. Może, z upływem miesięcy, niegrzeczne dzieci Twojego ukochanego, okażą się fajnymi, młodymi ludźmi, którzy widząc, że nie zawłaszczasz im ojca, stworzą z Tobą prosty, jasny układ. „Jedziemy na jednym wózku, lepiej nim nie kołyszmy, bo możemy nie opanować  negatywnych efektów tych rodzinnych mini burz…”  Przemieszczajmy się razem (w miarę) spokojnie, życzliwie, powolutku.

Dogoterapia – leczniczy dotyk psiej łapy

Dogoterapia, zwana też inaczej kynoterapią jest jedną z metod wspierania rehabilitacji u dzieci oraz dorosłych. W Polsce jej popularność systematycznie rośnie, mimo to jednak nadal pozostajemy w ogonie Europy. A to wielka szkoda, bowiem współpraca człowieka ze zwierzęciem przynosi ogromne korzyści zwłaszcza dla dwunożnej strony.

Dogoterapię wykorzystuje się we współpracy z osobami chorymi umysłowo i/lub fizycznie, najczęściej młodymi, choć coraz częściej na tę formę pomocy decydują się także dorośli. Z reguły są to osoby cierpiące na mózgowe porażenie dziecięce, ADHD, nerwice, autyzm, zespół DOWNA, niedowład kończyn, wady postawy, zaburzenia emocjonalne, lękowe, nastroju, mowy i wzroku, problemy z nawiązywaniem kontaktów (z rówieśnikami, rodziną) oraz osoby wymagające specjalistycznej rehabilitacji.

Ta dziedzina zooterapii oparta jest na emocjonalnym kontakcie człowieka z psem i wytworzeniu specyficznej więzi. Daje ona niepełnosprawnemu dziecku poczucie bezwarunkowej sympatii i akceptacji, których w realnym świecie może mu brakować. Ta niezwykła nić porozumienia możliwa jest dzięki umiejętności psa do stworzenia kanału emocjonalnego, który jest bazą bezpiecznej komunikacji. Dzięki temu uczestnik zajęć szybko obdarza je zaufaniem i przyjaźnią. W terminologii terapeutycznej zjawisko to nosi nazwę „rapport”.

Dotyk czworonożnego przyjaciela daje małemu dziecku poczucie współistnienia ze stworzeniem, nie tylko posiadającym uczucia wyższe, ale także nie dostrzegającym wad osoby chorej. Dzięki temu zostaje przełamana bariera strachu, a rodzi się radość i chęć kontaktu. Skutkuje to podejmowaniem przez dziecko nowych wyzwań, których w innych warunkach nie chciałby wykonać. Dlatego dogoterapia tak dobrze sprawdza się w rehabilitacji – „przemyca” ona bowiem najtrudniejsze zadania pod pretekstem zabawy. Pozwala na okazanie uczuć oraz wykonanie ćwiczeń w bardzo naturalny sposób. Te wszystkie zabiegi służą wszechstronnemu rozwojowi chorego – psychicznemu i fizycznemu. Efektem współpracy jest przełamanie bariery niepewności przed kontaktem z psem i zaakceptowanie jego obecności, wyeliminowanie agresji i autoagresji, ukształtowanie się pozytywnych emocji, rozwój empatii i poprawa samooceny. Ponadto zajęcia poprawiają koncentrację, rozwój mowy i funkcji poznawczych i pobudzają zmysły. Osoby poddające się rehabilitacji uczą się rozpoznawania kolorów i kształtów oraz określania związków przyczynowo-skutkowych. Zaufanie i praca z psem ma pozytywny wpływ na społeczne zachowania małego człowieka, który łatwiej nawiązuje kontakty i zdobywa nowych przyjaciół. Czuje się kochany i zaakceptowany, a to dla każdego jest przecież najważniejsze.

Sposób na aktywizację dziecka

Gdy Twoje dziecko jest niesforne, a o takich właśnie dzieciach jest przecież ten blog, najlepszym rozwiązaniem na to, by je trochę wyszlifować, jest jego aktywizacja. Można to zrobić na wiele sposobów, jednak z wielu badań wynika, że najskuteczniejszy okazuje się wysiłek fizyczny.

Bardzo dobrym pomysłem jest zorganizowanie dzieciom w szkole zawodów sportowych, które uczyłyby je nie tylko uczestnictwa w grupie i poczucia solidarności, ale również rywalizacji, która tak często jest pomijana podczas wychowywania swoich pociech.

Zapewne każda szkoła chętnie przejmie taką inicjatywę, jeśli tylko się im na to pozwoli – czyli zaproponuje. Rzecz jasna, będą do tego potrzebne moce rodziców, którzy będą wszystkiego pilnować, zajmą się kupowaniem nagród itp.

Doskonale sprawdzają się w szkołach tak zwane dni sportu. Można je zorganizować w dowolnym czasie, ale upiecze się dwie pieczenie na jednym ogniu, jeśli będzie to dzień wagarowicza lub dzień dziecka. Dzieci przyjdą do szkoły nie po to, żeby się uczyć, ale po to, żeby wziąć udział w zawodach – zatem zrobią to z przyjemnością.

W zależności od poziomu szkoły (szkoła podstawowa, gimnazjum, liceum), organizuje się różnego typu zawody – w piłce nożnej, w koszykówce, w siatkówce, lekkoatletyczne, bieganie itp. Jako nagrody najlepiej spisują się różnego rodzaju puchary, które kojarzą się wszystkim ze sportem. Wzbudzają one w dzieciach również rywalizację. Wystarczy tylko, że wyobrażą sobie oni takie trofeum stojące na ich biurku lub szafce. Działa w stu procentach.

Warto zainteresować się takim sposobem aktywizacji dziecka, gdyż będzie ono również wymęczone, co oznacza, że nie będzie więcej rozrabiało. Przynajmniej tego jednego dnia. Jeśli jednak takie imprezy będą się powtarzać w miarę cyklicznie, może to nauczyć naszą pociechę dyscypliny, która jest przecież nieocenioną cechą ludzką, bardzo ważną przez całe życie.

Zmiany w telewizji korzystne dla rodziców

Najbardziej podatnymi na reklamy istotami są dzieci, które gdyby mogły kupowałyby wszystko co ładnie wygląda. Nie tylko z myślą o nich, ale także o dorosłych KRRiT wdrożyła w życie szereg zmian. Konkretnie wprowadziła zmiany w oznaczeniach typów programów oraz ostrzega przed ulokowanym produktem, a więc tzw. product placement. Wiedząc, co jest reklamą trudniej będzie zmanipulować widza.

Zmiany, jakie nastąpiły w polskiej telewizji są wynikiem ustaleń unijnej dyrektywy. Od tej pory przed emisją programu pojawi się informacja, że w trakcie jego trwania pojawi się product placement. Dla wyjaśnienia należy wspomnieć, że lokowanie produktu jest takim zabiegiem marketingowym, który polega na umieszczeniu informacji o produkcie na antenie w taki sposób, by przedostał się on do podświadomości widza. Ukryta do tej pory reklama zachęcała do zakupu różnych produktów, od słodyczy począwszy, a na akcesoriach  iPada skończywszy.

 

 

Widzów przed emisją programu oraz po jego przerwaniu i ponownym wznowieniu ostrzegać będzie znaczek z napisem „audycja zawiera lokowanie produktu”. Musi on zajmować co najmniej 5 % całości ekranu i być wyświetlany minimum 4 sekundy. Zmiany dotyczą także radia, tyle że tu usłyszymy informację o tym, że pojawi się reklama zupek Knorra lub etui iPhone’a. Product placement może zostać użyty w filmach kinowych, filmach, serialach oraz programach sportowych i rozrywkowych. Informacje o sponsorach będą mogły być wyświetlane po zakończeniu bloku reklamowego, przed emisją głównego programu. Czas jaki został na to przeznaczony wynosi 8 sekund w przypadku jednego, 16 sekund przy dwóch oraz 24 sekundy w przypadku większej ilości sponsorów.

To jednak nie wszystkie zmiany jakie wprowadziła KRRiT. Nie zobaczymy już bowiem żółtych trójkącików oraz zielonych i żółtych kółeczek, które wskazywały od jakiego wieku można oglądać dany program. Od 28 sierpnia uśmiechnięty i zielony kwadracik oznacza program dla całej rodziny, niebieski, żółty i pomarańczowy poinformują widzów, że jest to program przeznaczony dla dzieci powyżej 7,12 i 16 roku życia, natomiast czerwony kwadracik z kluczem jest zarezerwowany dla dorosłych. Wcześniejsze rozgraniczenie na 3 grupy wiekowe było dość ubogie. Obecne jest bardziej precyzyjne i pomoże opiekunom w decyzji, który program jest odpowiedni dla ich pociechy. To ważna informacja dla wszystkich rodziców, których dzieci uwielbiają przesiadywać przed telewizorem.

Sztuka mówienia “nie”

Wychowanie dziecka to zadanie trudne – to właśnie w domu szlifuje się jego charakter, tutaj uczy się, co jest dobre, a co złe, tutaj również najczęściej słyszy „nie” i bardzo często odmowa nie jest niczym konkretnym uargumentowana, co potęguje tylko przeświadczenie, że nie ma ona żadnej wartości albo „stosuje się” ją na odczepne. Jak mówić dziecku „nie”, żeby zrozumiało, że to czego chce nie zawsze jest dobre lub dla niego wskazane?

Najwięcej „nie” słyszy zwykle trzylatek i przedszkolak. Tego NIE wolno, tam NIE wejdziesz, tego NIE dostaniesz, NIE kupię Ci, NIE, bo NIE. Z czasem siła „nie” maleje na tyle, że dziecko w ogóle zaczyna odmowę ignorować, czasem też próbuje zrobić rodzicom na przekór. Okazuje się, że „nie” można zastąpić, a wcale nie straci na znaczeniu. Zamienić „nie” w „tak”? Oczywiście! Zamiast odmówić dziecku po raz kolejny cukierka, powiedz, że je dostanie, ale po obiedzie albo gdy posprząta swój pokój. Zamiast krzyczeć i zabraniać, daj mu wybór – powiedz, że zabawa w berka jest fajna, ale lepiej bawić się na podwórku, bo jest więcej miejsca.

Wsłuchaj się w to, co mówi dziecko. Argumenty malucha mogą okazać się przekonujące, pod warunkiem, że wysłuchasz ich do końca. Zwróć na to uwagę, niech dziecko zauważy, że jest słuchane – wtedy, nawet jeśli odmówisz, będzie wiedziało, że nie zasłaniasz się brakiem argumentów.

Bądź konsekwentny, rodzicu! Jeśli Twoje „nie” za chwilę zmieni się na „tak”, jedynie na odczepne, bo dziecko odstawia przedstawienie na środku galerii handlowej, gdy nie dostanie lizaka, to nie dziw się, że zacznie to wykorzystywać. Jeśli nie będziesz ustępował, zrozumie, że nie żartowałeś i nagle nie zmienisz zdania.

Czasem jest tak, że mówisz nie, żeby zapewnić dziecku bezpieczeństwo – „nie dotykaj, bo gorące”. Często też odmowa jest gwarancją bezpieczeństwa – nie pozwalając mu na wszystko, pokazujesz małemu dziecku, że o nie dbasz, starasz się chronić.

Mówiąc dziecku „nie” i „tak”, trzeba znaleźć złoty środek, przede wszystkim aby nie zaszkodzić. Człowiek uczy się przecież przez całe życie. Dobrym pomysłem, szczególnie dla mam, jest posiłkowanie się radami zawartymi na forach dla matek, których w sieci pełno.

Jak wychować jedynaka?

Podsłuchałam kiedyś rozmowę dwóch dziewczyn w autobusie na temat nowo poznanego chłopaka. Dziewczyna numer jeden, powiedzmy Ania do numeru dwa Kasi – Hej, Ania i jak ten chłopak z baru? – A wiesz całkiem, całkiem. Fajne poczucie humoru i dobrze nam się rozmawiało, ale… – co ale? – no, jest jedynakiem. – aha, no to nawet nie pytam.

Czy każdy jedynak jest rzeczywiście taki straszny? Nie, a już na pewno nie ten dobrze wychowany. Każde dziecko wymaga innego podejścia, w przypadku bliźniaków należy podkreślać ich indywidualność, rodzeństwa oduczyć zazdrości, a bliźniakowi pokazać, że nie jest pępkiem świata.

Takie dziecko bowiem od początku skupia na sobie uwagę wszystkich i musi się nauczyć, że zawsze tak nie będzie. Fora dla matek pełne są próśb o pomoc zdesperowanych rodziców, a także dobrych rad od tych, którym udało się wykorzenić wady swego dziecka.

Małe dzieci, nie tylko jedynacy, rzadko kiedy zdobywają się na altruistyczne zachowania. Z reguły wszystko jest ich i nie można tego dotykać, nie mówiąc już o dzieleniu się. Tę cechę można w nim jednak wykształcić proponując mu podzielenie się z innymi np. kostką czekolady, a także poprzez pochwałę takiego zachowania. Z czasem dziecko nauczy się, że przyjemność dana innym, wróci także do niego. Jedynacy często domagają się, by tylko im poświęcać uwagę, nie znoszą konkurencji i chcą być jedyni w życiu rodziców. Kiedy maluch będzie próbował wymusi coś na swoich opiekunach, nie należy mu ulegać. Takim małym człowiekiem targają skrajne emocje, dlatego tak szybko wpadają w złość i gniew. Są oni także bardzo niecierpliwi i jeżeli coś chcą to muszą to mieć już, w tej chwili. Należy takiemu dziecku, które nie zna się na zegarku i nie wie czy godzina to mało czy dużo (w jego umyśle to prawdopodobnie cała wieczność), wyznaczyć czas kiedy może coś dostać, np. mówiąc, że mama poczyta książkę, jeżeli najpierw rozwiąże zagadkę, umyje zęby i przebierze w piżamę. Jedynacy także często mają więcej zabawek niż inni i lubią się tym chwalić, co jest szczególnie widoczne wśród przedszkolaków. Trzeba mu wtedy wytłumaczyć, że inne dzieci źle się z tym czują. Nie wolno wykonywać nerwowych ruchów, krzyczeć na dziecko, a już na pewno nie wolno mu grozić. Spokojne tłumaczenie połączone z pochwałą za dobry uczynek i poprawę są wystarczającymi środkami, które naprostują dziecko z najgorszymi trudnościami wychowawczymi. Bardzo ważne jest, by nauczyć dziecko odróżniać dobro od zła, a także rozpoznawać emocje, zarówno te pozytywne i negatywne. Będzie to klucz nie tylko do wychowania, ale także zrozumienia świata przez małego podopiecznego.

Dziecko na koloniach

Wysłanie dziecka na kolonie to bardzo ważne wydarzenie w jego życiu. Ważne, by decyzja o tym została podjęta wspólnie, przez rodziców i dziecko. Wyjazd ten ma być przecież rozrywką i zabawą z rówieśnikami, może się jednak skończyć kilkudniowym pobytem na łóżku i płaczem w poduszkę.

Wyjazd dziecka na wakacje musi zostać dokładnie zaplanowy, a maluch  musi być na tyle rozwinięty emocjonalnie, by nie tęsknić całymi dniami za rodzicami. Jeśli tak nie jest, dziecko może poczuć się odrzucone przez rodziców i stracić tak ważne w rodzinie poczucie zaufania i bezpieczeństwa. Jeżeli jest jednak gotowe na rozłąkę będzie to cenna lekcja samodzielności. Bardzo łatwo to sprawdzić obserwując swoją pociechę – czy entuzjastycznie reaguje na wyjazd, dopytuje się o niego i szykuje do wyprawy, czy wręcz przeciwnie – budzi to jego strach i zamykanie się w sobie. W przypadku takiego dziecka warto zastanowić się kompromisowym rozwiązaniem – półkoloniami.

Obecnie wybór tematu kolonii jest ogromny. Ośrodki wypoczynkowe wraz z wychowawcami wymyślają coraz to ciekawsze atrakcje dla najmłodszych. Można przebierać wśród obozów językowych, tanecznych, sportowych, kosmetycznych, konnych i wielu innych. Warto wysłać dziecko na taki obóz, na którym rozwinie swoje pasje i pozna ludzi o podobnych zainteresowaniach.

Na koniec należy zaznaczyć, że obóz jest nagrodą dla dziecka i ma sprawić mu przyjemność. Często jednak tak nie jest, a rodzice chcą po prostu chcą odpocząć. Wysyłają pociechy na wakacje bo muszą pozostać, zarówno mężczyzna jak i kobieta, w pracy. Nie wolno jednak robić nic wbrew woli dziecka, bowiem zamiast radosnych wakacji zapewni mu się tydzień pełen łez i samotności.

Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.